środa, 17 października 2012

Agility...

Oprócz szkolenia Pańcia zabiera mnie czasami na sport dla psów. Sport nazywa się Agility i bardzo mi się podoba. Kiedy ćwiczyłem hopki i slalomy pierwszy raz to na chwilę odłączyłem się od grupy:-) Pańcia podniosła raban, a ja tylko chciałem pozwiedzać okolicę. i Wpadłem po brzuch w nowych szelkach w najczarniejsze błoto świata.:-)))) Ubaw był po pachy. Tzn Pańcia śmiała się trochę mniej, bo mieliśmy wracać do domu wypicowanym autem:-)))) Ale znalazł się ręcznik i pojechałem na nim do domciu. Potem grzecznie wlazłem pod prysznic i byłem czyściuchny jak ta lala. ;-)))







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz