niedziela, 23 września 2012

Zdejmijmy łańcuchy...

Dzisiaj po płockim ratuszem walczyłem o wolność dla łańcuchowych bidulków. Nawet kilka człowieków przywiązało się do budy, żeby zobaczyć jak to jest. Generalnie to był pic na wodę, bo siedzieli tam po 5 minut i wiedzieli że zaraz i tak sobie mogą iść do domu, a moje łańcuchowe kolegi mają 5000 x gorzej. 
No ale liczy się gest... Łańcuch to straszna rzecz, nie jakaś tam odpicowana obróżka, ale stare zardzewiałe g.. na szyi, często tak krótkie, że nie można sięgnąć do miseczki:-(((
Poszedłem wesprzeć moich biednych kolegów, bo doskonale rozumiem co czują. Sam nie miałem łatwo przy tym cholernym drzewie.:-((((
No ale teraz jest ok. Nie wszystkie człowieki są straszne i chciałem to dzisiaj wszystkim powiedzieć i pewnie dlatego mówili o mnie najgłośniejszy pies na rynku:-)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz