środa, 29 sierpnia 2012

Poniedziałek...

Z nowymi spędziłem pierwszy cały dzień, ja już nie szczekam z byle powodu, a i oni jacyś spokojniejsi. Trochę pojeździłem jako pies Kurierski:-)) Fajna sprawa:-) mój ulubiony samochód i całkiem miły Nowy:-) Pogłaszcze, pogada i napić się da. nie jest źle.

Po południu zawitałem do lecznicy. Wlazłem na takie chybotliwe coś i zanim złapałem równowagę już kazali schodzić:-) Potem Nowa powiedziała, że ważę 27,8kg. Cokolwiek to znaczy to się lekko zmartwiła, tak sobie myślę, że to chyba przy mało.Nowa stała jakaś taka smutna, pewnie ta moja waga ją przybiła. No to zabawiałem wszystkich rozmową ;-) Chyba się podobało , bo śmiechu było co niemiara. Pani w zielonym dwa razy mnie uszczypała i poszliśmy:-) Fajne takie odwiedziny może jeszcze tam kiedyś zajrzę.

Jestem trochę skołowany, bo wszyscy chcą mnie dotykać, głaskać, całować, a ja tak w sumie nawet nie do końca to lubię:-p. Ale z drugiej strony bawi mnie ta cała sława:-))) Nic nie zrobiłem, a wszyscy mnie kochają. Obce człowieki mówią, że jestem ładny no to chyba jestem, nie?;-) Potem się dowiedziałem, że dali mi szczepionki i jakiegoś czipa ( podobno już się nie zgubię) a  Nowej dali do kieszeni tabletki na moje robaki. Bosze mam wreszcie coś swojego i to tyle naraz. Michę, Nowych, Gryzaka, Kocyk i robaki, ale z nimi to na szczęście ostatnie dni, bo dają mi w kość.


Wieczorem Nowa zawiozła mnie to ogromnego sklepu. W sklepie byłem pierwszy raz w życiu i to od razu w takim wielkim. Czego tam nie mieli??? Ja wyszedłem bogatszy o cud malina czerwone szeleczki, smakołyki, szczotkę jakąś super ekstra w sam raz dla mnie:-)) i tfu kaganiec. Niech se sama nosi.
W sklepie odłączyłem się nawet na chwilę od grupy i chciałem obsikać żółtą wielką puchę. Ale zobaczyłem minę bliskiej zawału Nowej i dałem spokój. :-)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz