środa, 29 sierpnia 2012

Jestem Budrys:-)))

Wierzcie lub nie ale jest to najstraszniejszy i jednocześnie najpiękniejszy rok w moim życiu. W tym roku zostałem porzucony i odnaleziony. Jakiś durny człowiek przywiązał mnie pod Łodzią do cholernego drzewa i zostawił. Coś mu we mnie nie pasowało, ale to nie powód żeby tak traktować żywą istotę. Po tym co przeżyłem pewnie bym zaopiekował się niedelikatnie jego nogą albo inną częścią wrednego ciała. Grunt, że ktoś mnie przy tym drzewie zobaczył i się mną zajął choć na chwilkę. Ciężko jest mi powiedzieć ile czasu tam spędziłem, bo tu nie liczył się czas tylko sam fakt rozdzierającego bólu w moim serduszku. Mój wredny, były pseudo Pan nauczył mnie wielu rzeczy i zostawił bo co??? Bo wakacje mu popsułem?? Czy może się mnie bał?? Bo czasami szczekam?? Bo skaczę jak się cieszę??  Myślałem, że takie rzeczy dzieją się tylko w filmach, które człowieki oglądają na mojej kanapie, ale kiedy poczułem koszmar na własnej biszkoptowej skórze uwierzyłem, że nie wszystkie te człowieki są w porządku;-( Wolę sobie myśleć, że mu coś wyżarło mózg i nie myślał logicznie, bo logicznego wytłumaczenia nie ma. A jestem mądrym psem i z logiką u mnie całkiem w porządeczku:-) Straciłem poczucie własnej wartości więc nadrabiam auto komplementami:-) 
Najpierw mnie porzucili, a potem na szczescie odnaleźli. UFf ;)
Na fotkach znajdziecie kochani moje pierwsze fotki. Trochę chudy jestem, ale obiecuję, że niebawem przytyję jak ta lala:-)))




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz