piątek, 31 sierpnia 2012

Ile ja właściwie mam lat?...

Taki trochę zmieszany jestem:-), bo nie wiadomo co do końca z tym moim wiekiem?? Najpierw poszła fama, że mam póltora roku:-))) Po wizycie u miłej Pani doktor zrobiłem się trochę starszy:-) Pani doktor tak jakoś szybciutko zajrzała w moją śliczną paszczękę i powiedziała, że mam 3-4 lata. A wczoraj zajrzał do mnie z wizytą znajomy Pan doktor i sprawdzał i gmerał i coś tam sobie mruczał:-) i powiedział że mam góra 2,5 roku. No i mniej więcej na tyle się czuję:-)))Ja tam nie znam się na tych człowiekowych wyliczeniach, ale Pan doktor się zna na pewno:-) A poza tym jestem już coraz grubszy:-) no i może niedługo będzie mi trudniej, ale póki co wcisnę się w każdy kącik:-)))))


środa, 29 sierpnia 2012

Teraźniejszość czy jakoś tak...

Tutaj jadę autkiem. Mógłbym w nim spędzać cały dzień. Ale dzisiaj mam dzień bez samochodu:-)))
Dzisiaj rano Nowa wyjęła z lodówki pomidora, a ja się cieszyłem jak wariat. Chyba mi się z piłką pomylił :-) poza tym na porannym spacerze spotkałem swoje odbicie w lustrze. Dziwne wrażenie. Tym bardziej że warczy i walczy dokładnie jak ja. Chciałem mu pokazać gdzie raki zimuja, ale mnie te moje nowe szelki zabrały mocno do tyłu i zakończyły moją pierwszą płocką bójkę. Nowa powiedziała że jak będe takim lobuziakiem to ten nowy kaganiec też się przyda ;-) ale ona tak tylko straszy hihi. 
Aaa jeszcze wam powiem, że spotkaliśmy jakąś panią i chciała mnie zabrać gdzieś, ale mimo że ciągnęła smycz to ja ani dygnąłem. Dobry jestem hihi. Mama Nowej też próbowała mnie dzisiaj zabrać ze sobą, ale ni dy ry dy ;-P. Ufam tylko wybranym:-))) A poza tym to przecież nie wiadomo gdzie te obce człowieki chcą mnie zabrać. Jak daleko to Nowa by się zaryczała, a ja ją nawet trochę lubię.
A popołudniu spacerowałem z Gackiem byliśmy od siebie całe 20cm i żaden na drugiego nie zwracał uwagi . No i super bo po co nam jakieś rodzinne nieporozumienia. W końcu może to będzie kiedyś mój brat? Gacek chyba też tak uważa, bo wstawił się za mną jak biegła do mnie Czarna Labradorka. Trochę miałem pietra, bo przecież z daleka nie widać czy to chłopak czy dziewczyna, a ona tak szybko biegła, że szok. No i dobiegła i się poznaliśmy i fajna była:-) I jej Pan powiedział, że jestem piękny. Czy te człowieki to nie znają innych słów?? Piękny i piękny, a ja jestem jeszcze: wrażliwy, troskliwy, dobrze wychowany i opiekuńczy. Tylko, że skąd oni mają to wszystko wiedzieć jak z wierzchu to tylko piękno do nich wygląda:-)))))
Aaaa i szyję mi wymyli, bo po tej kolczatce to jakaś masakra była.  Łazienka to mój wróg, ale Nowa nie jest głupia to se poradziła bez łazienki.
Tutaj ziewam z moim osobistym ręcznikiem.
A to Gacek. Trochę mniejszy ode mnie, ale co zrobić:-) Mieści się na parapecie, ja bym się nie odważył.




Wtorek...

Dzisiaj znowu byłem psem Kurierskim:-) Fajna robota, a ja strasznie lubię jeździć z Nowym. Rano jemy sobie razem śniadanie. Dzisiaj zastrajkowałem, bo wydawało mi się że on ma lepsze:-) Dał mi spróbować i bułka to nie dla mnie. Wolę moją karmę, a nową fajoską mam. Nowy się natachał jak wczoraj wnosił 20kg do domu. 
Po pracy Nowa zabrała mnie do domu i zrobiliśmy małą imprezkę poznałem Tatę Nowego, całkiem fajny gość. Głaskał i rozmawiał ze mną. Tylko ja jego kumam, a on mnie chyba nie bardzo. No takie te człowieki jakieś niekumate:-) Mówię zawsze wolno i wyraźnie a odzew żaden:-) No nic poćwiczymy, pouczymy i może się jakoś dogadamy. Ważne, że jest jakaś niteczka porozumienia.
Zostałem dzisiaj sam w domu na całe pół godziny :-) radzę sobie całkiem nieźle. Szczeknąłem tylko jak drzwi się zamknęły, bo co to niby za pomysły żeby mnie zostawiać samego. Potem grzecznie poczłapałem na miejsce i bez słowa czekałem aż drzwi się wreszcie otworzą. BOOOSZSZSZEEE jak ja się cieszyłem jak wreszcie przyszła z tego osiedlaka. Sufit był bardzo niedaleko. Nie wiedziałem że umiem tak wysoko skakać.


A tutaj ja na kanapie:-) Wskoczyłem w nocy, a Nowi dopiero rano zajarzyli i zdziwieni byli, że hoho.:-)))
 

Poniedziałek...

Z nowymi spędziłem pierwszy cały dzień, ja już nie szczekam z byle powodu, a i oni jacyś spokojniejsi. Trochę pojeździłem jako pies Kurierski:-)) Fajna sprawa:-) mój ulubiony samochód i całkiem miły Nowy:-) Pogłaszcze, pogada i napić się da. nie jest źle.

Po południu zawitałem do lecznicy. Wlazłem na takie chybotliwe coś i zanim złapałem równowagę już kazali schodzić:-) Potem Nowa powiedziała, że ważę 27,8kg. Cokolwiek to znaczy to się lekko zmartwiła, tak sobie myślę, że to chyba przy mało.Nowa stała jakaś taka smutna, pewnie ta moja waga ją przybiła. No to zabawiałem wszystkich rozmową ;-) Chyba się podobało , bo śmiechu było co niemiara. Pani w zielonym dwa razy mnie uszczypała i poszliśmy:-) Fajne takie odwiedziny może jeszcze tam kiedyś zajrzę.

Jestem trochę skołowany, bo wszyscy chcą mnie dotykać, głaskać, całować, a ja tak w sumie nawet nie do końca to lubię:-p. Ale z drugiej strony bawi mnie ta cała sława:-))) Nic nie zrobiłem, a wszyscy mnie kochają. Obce człowieki mówią, że jestem ładny no to chyba jestem, nie?;-) Potem się dowiedziałem, że dali mi szczepionki i jakiegoś czipa ( podobno już się nie zgubię) a  Nowej dali do kieszeni tabletki na moje robaki. Bosze mam wreszcie coś swojego i to tyle naraz. Michę, Nowych, Gryzaka, Kocyk i robaki, ale z nimi to na szczęście ostatnie dni, bo dają mi w kość.


Wieczorem Nowa zawiozła mnie to ogromnego sklepu. W sklepie byłem pierwszy raz w życiu i to od razu w takim wielkim. Czego tam nie mieli??? Ja wyszedłem bogatszy o cud malina czerwone szeleczki, smakołyki, szczotkę jakąś super ekstra w sam raz dla mnie:-)) i tfu kaganiec. Niech se sama nosi.
W sklepie odłączyłem się nawet na chwilę od grupy i chciałem obsikać żółtą wielką puchę. Ale zobaczyłem minę bliskiej zawału Nowej i dałem spokój. :-)


Nowy domek.?...

Do mojego nowego domu pojechałem autkiem. Lubię auta składam się jak scyzoryk pod siedzeniem, zamykam oczka i śpiąc marzę o fajnej rodzince. Wieczorem trochę tych nowych przestraszyłem, bo zacząłem szczekać jak szalony. Wiedziałem, że się trochę bali co to będzie, bo nie wyczułem nigdzie zapachu jakiegoś potencjalnego rywala.Pomyślałem że to  psio niedoświadczeni byli:-)) Po tym jak mi paluchem pokazali gdzie mam się przekimać zaczęli gadać o swoim poprzednich psach i się trochę uspokoiłem, że nie takie z nich zieleniaki:-) i trochę wiedzą co i jak:-)
Dostałem jakąś karmę w granatowej torebce, nową super wielką michę:-) trochę dla mnie za wielką:-)) i nowego gryzaka, ale z tych wrażeń to nawet szybko zasnąłem i jeszcze tylko słyszałem przez sen: " Jaki on cudny, piękny i mądry". A może mi się tylko śniło ;-P? 




Jestem Budrys:-)))

Wierzcie lub nie ale jest to najstraszniejszy i jednocześnie najpiękniejszy rok w moim życiu. W tym roku zostałem porzucony i odnaleziony. Jakiś durny człowiek przywiązał mnie pod Łodzią do cholernego drzewa i zostawił. Coś mu we mnie nie pasowało, ale to nie powód żeby tak traktować żywą istotę. Po tym co przeżyłem pewnie bym zaopiekował się niedelikatnie jego nogą albo inną częścią wrednego ciała. Grunt, że ktoś mnie przy tym drzewie zobaczył i się mną zajął choć na chwilkę. Ciężko jest mi powiedzieć ile czasu tam spędziłem, bo tu nie liczył się czas tylko sam fakt rozdzierającego bólu w moim serduszku. Mój wredny, były pseudo Pan nauczył mnie wielu rzeczy i zostawił bo co??? Bo wakacje mu popsułem?? Czy może się mnie bał?? Bo czasami szczekam?? Bo skaczę jak się cieszę??  Myślałem, że takie rzeczy dzieją się tylko w filmach, które człowieki oglądają na mojej kanapie, ale kiedy poczułem koszmar na własnej biszkoptowej skórze uwierzyłem, że nie wszystkie te człowieki są w porządku;-( Wolę sobie myśleć, że mu coś wyżarło mózg i nie myślał logicznie, bo logicznego wytłumaczenia nie ma. A jestem mądrym psem i z logiką u mnie całkiem w porządeczku:-) Straciłem poczucie własnej wartości więc nadrabiam auto komplementami:-) 
Najpierw mnie porzucili, a potem na szczescie odnaleźli. UFf ;)
Na fotkach znajdziecie kochani moje pierwsze fotki. Trochę chudy jestem, ale obiecuję, że niebawem przytyję jak ta lala:-)))